Mój pogląd na reklamę





       Polak czuje się nieszczęśliwy, jeżeli nie ma kogo zwalczać, albo nie ma przynajmniej czego krytykować. Przez pięćdziesiąt lat Polacy jak jeden mąż i jedna żona zwalczali komunizm, przynajmniej tak to teraz wygląda z powszechnych deklaracji. Najgłośniej teraz krzyczą o tym ci, którzy swoją głupotą przyczyniali się do rozkwitu socjalistycznego państwa. Gdy w 1989 roku Solidarność obaliła definitywnie ustrój socjalistyczny, jako najgorszy z możliwych do pomyślenia, bo tak to wyglądało z ówczesnych deklaracji, urządziła ustrój „normalny”, czyli kapitalistyczny. Teraz, po dziesięciu latach z namaszczeniem zajmuje się obalaniem nowo narodzonego ustroju, bo okazało się, że wszystko w nim jest niefafuśne, złe, nie takie.
       Jednym z głównych atrybutów polskiego, młodego kapitalizmu stała się reklama. I jak to Polacy, jej stosowanie od samego początku doprowadziliśmy do absurdu. W większości pism, przynajmniej tych popularniejszych, trudno doszukać się między reklamami jakiegoś normalnego tekstu. Radio przestało nadawać jakiś stały program, i nauczyło się do perfekcji wplatać reklamy do wszystkiego co słychać. Telewizja doprowadziła, posługując się najszerszą gamą przekazu, pokazywanie reklam poza granicę absurdu i jakiegokolwiek smaku. Najgorzej wypada w tym rankingu telewizja komercyjna, w tym najbardziej znana jak Polsat, TVN, oraz TV4. Widać na ich przykładzie totalną arogancję polegającą na całkowitym lekceważeniu widza a postawieniem na pierwszym miejscu swojego chlebodawcę, czyli reklamodawcę. Widz dla tych telewizji – innych zresztą komercyjnych również – jest tylko balastem, któremu coś tam trzeba ciekawego pokazać, żeby był łaskaw oglądać wszystkie proponowane reklamy.
       A same reklamy są wyśmienite! Pokazywane są głównie orgazmy panienek. Od czekoladek, na widok karygodnie ubabranych i nie dopilnowanych bobasów, po liźnięciu czekoladowego loda, po zjedzeniu cukierka, od zapachu perfum, na widok wyczynów dzieciaka, który upaskudził się w zaśląpionej muszli klozetowej, od całej gamy kosmetyków... Same orgazmy. Ponieważ niemożliwe, żeby wspomniane dziewczęta tak widowiskowo okazywały rozkosz podejrzewam, że twórcy wspomnianych reklam wykorzystują najnowsze zdobycze techniki do dopingowania pokazywanych panienek. Najbardziej komiczne są reklamy proszków i mydełek, oraz past do zębów. Nie dość, że każde z nich osobno jest zawsze najlepsze ze wszystkich, co jest przecież kpiną z oglądającego reklamę, to wszystkie są niemal identyczne, jakby nie istniało całe bogactwo pomysłów.
       Polska reklama jest nudna, tendencyjna odczłowieczona, jakby jej odbiorcą nie byli zwykli ludzie, ale jakieś nieokreślone, Lemowskie drumple i krapciele. Na dodatek widać wyraźnie istnienie mimo zaprzeczeń cenzury. Kiedyś reklamowane było jedno z pism. Trzy panienki w kostiumach kąpielowych, jednoczęściowych – a jakże, w takt muzyki zamieniały położenie założonych nóżek z lewej na prawą albo odwrotnie. Przez ułamek sekundy, prawie niezauważalny, widać było ich rozłożone nogi. To wystarczyło jednak, by ten akurat fragment usunąć i reklama pokazywana była bez tego ułamkowosekundowego fragmentu.
       Dla kogo zatem przeznaczona jest polska reklama? Nie do człowieka wykształconego i inteligentnego, bo taki nie będzie przecież oglądał tych debilnych historyjek nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Ona jest adresowana do tego widza i odbiorcy, któremu jest w zasadzie wszystko jedno co ogląda, byle na ekranie coś się ruszało a w radio wydawało dźwięki. Potrafię zrozumieć ludzkie intencje, ale boję się rozumieć tych, którzy lubią reklamy i oglądają je nawet kilkadziesiąt razy dziennie, jak lecą. Obawiam się, że jest to taka sama normalność, jak upieranie się, że w środku zimy najlepiej jest chodzić do lasu na grzyby. Przecież nie można być jednocześnie mądrym i inteligentnym człowiekiem, i jednocześnie ostatnim głupcem...